Ktoś szczególny status

Ogromnym wsparciem dla niej będzie możliwość uczenia się od spokojnego, zaprzyjaźnionego z ludźmi psa. A najważniejszy oczywiście będzie człowiek, ktoś zupełnie szczególny, kto będzie gotów wykonać wielką pracę by Pianka w domu i w świecie poczuła się bezpiecznie. Status prawny; Działalność ... Odczytał list prezesa Jarosława Szarka, w którym zwrócił się do laureatów: „Świadek Historii to ktoś szczególny. Ktoś, kto przeżył określony czas i potrafi o nim zaświadczyć, potrafi zaangażować się w upamiętnienie tych wydarzeń. To ktoś zdolny do opowiadania historii z uwagi na jej ... Mazur podkreślił, że listy poparcia do KRS 'uzyskały szczególny status, z tego się zrobił niesłychany problem'. - Przy zbieraniu podpisów nie przypuszczałem, że można z tego zrobić taki punkt niesłychanego zainteresowania. Zyskała przez to szczególny status. Jednak podczas egzor- ... Niech również nie daje wiary, iż zachodzi opętanie, gdy ktoś. uskarża się, że doznaje szczególnych pokus diabelskich, że jest. Komentarze do: Donbas uzyska szczególny status po przeprowadzeniu wyborów @ 64 Drogi Panie Mieciu tak sie zlozylo, ze Nowy Rok powitalam w towarzystwie pary ukrainsko-polskiej (konkubinat). Tzn.ona Olcha byla Ukrainka z Tarnopola, no wiec skortrzystalam z okazji zeby ja zapytac;'czy nie obawia sie o losy swojej najblizszej rodziny zamiszkalej ... często ma szczególny status prawny; cechuje się znaczną samodzielności ... W związku z tym, jeżeli ktoś — będąc np. twórcą stron internetowych — mówi, że: Nie muszę chodzić do pracy ... Policjant został zakażony koronawirusem. Objawy Covid-19 okazały się na tyle poważne, że mężczyzna w ciężkim stanie przebywa w szpitalu. - Przetaczana mu krew ratuje życie, dlatego ... (2006-2008) Geniusz – pojęcia ogólne Geniusz i dzieło genialne Geniusz i uczony, ktoś wybitny Geniusz – pojęcia ogólne Był geniuszem. Wiedziały o tym tylko te jego dzieła. Jedynie geniusz, potrafi wysłuchać opowieści o tym, że w tym samym czasie, ktoś inny tworzył dzieła jemu podobne. Ileż to razy tych geniuszy, żeby w końcu wzięli… Jako dokumenty i rekwizyty z wyborów czerwcowych mają szczególny status artefaktów ze „świętego czasu”. Z każdą kolejną rocznicą tamtych wyborów okoliczności powstania np. plakatu ... Nie lubimy, gdy ktoś się do nas wtrąca. Nie zdrajcy, ale użyteczni idioci. Polska szkoła śpi, a biznes narzeka. Więźniowie polityczni III RP. Kraj. Dziś sąd nad Macierewiczem. List do Putina i fundacja Kremla. ... Profesja zaufania publicznego to szczególny status pracownika.

Polin uderza w Polskę: Sprawa Bartłomieja Kurzei.

2019.07.22 20:03 Gazetawarszawska Polin uderza w Polskę: Sprawa Bartłomieja Kurzei.

ADMINISTRATOR OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE 22 JULY 2019 HITS: 42 EMPTY
Po sprawie Rybaka, mamy sprawę Kurzei, tj. artysty rzeźbiarza, który z okazji jakiegoś osobistego święta spalił czy utopił kukłę marzanny. Kurzeja, jako artysta, obdarzył marzannę cechami rzekomo „semickimi”, zdefiniował ją jako brzydką oraz w okrzykach uchodzących za antysemickie — okrzyki pochodziły od — rzekomo – Rempalskiego, Łukasza Macieja — wrzucił to swoje stworzenie do wody, a całe widowisko nagrał i opublikował na YT.
Za ten czyn Kurzeja został postawiony przez prokuraturę w stan oskarżenie przed sądem karnym rejonowym w Warszawie / 2019 rok -V K 87/18. Sprawę prowadzi sędzia Anna Tyszkiewicz http://bip.warszawa.so.gov.pl/artykul/987/848/lista-sedziow. Oskarżycielem publicznym jest prokurator Dariusz Ziółkowski, którego na rozprawie nie było!!! Prokurator ten wniósł akt oskarżenia do sądu, za zawiadomieniem o przestępstwie ze strony Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych i może dodatkowo jakiejś gminy żydowskiej w Warszawie, które to wszystkie są ośrodkami antypolskiego terroru i grabieży naszego majątku.
+
Sprawa Kurzei jest jednak sprawą szerszą niż zwykłe zwalczanie antysemityzmu i podobnie do sprawy Rybaka jest szeroko wpisana w wydarzenia medialne – międzynarodowe. W sprawie Rybaka proces karny rozpoczął się w momencie przybycia Beaty Szydło do Izraela, a w sprawie Kurzei proces ten był ukoronowany zamieszkami LGBT w Białymstoku, gdzie Witek, policjanci, episkopat i nieśmiertelna Beata Szydło — na przemian — składali deklaracje, że nietolerancja nie przejdzie — el fascismo no pasara — i winni bandyckich zachowań będą ukarani.
Coraz bardziej zidiociały, wyalienowany naczelnik Kaczyński chodził po stadionie na pikniku w Chełmie i tam smakował liczne ludowe przysmaki, które każdy inny dziad też mógł sobie to kupić, bo dzięki Kaczyńskiemu jest 500+ i wszyscy mają pieniędzy jak lodu. 📷
Kaczyński, Duda, Morawiecki - ŻYDOWSKI ZAMACH STANU W POLSCE! ...(Okupacja żydowska w Polsce)+++ Laudetur Iesus Christus Dzierżawca karuzeli w sezonowym wesołym miasteczku, pogromca i treser podwórkowych kotów, wielki strateg Jarosław Kaczyński, mianowaniem żyda Morawieckiego na premiera Polski, ...
+ Obie sprawy, Rybka i Kurzei, są oczywistymi prowokacjami prowadzącymi do publicznej tresury Polaków przez żydów. +
Pierwsza rozprawa przeciwko Kurzei odbyła się w dniu 18 lipca 2019 roku, oskarżony Kurzeja nie przyznał się do winy i złożył liczne wyjaśnienia, mówiąc o złożoności charakteru zdarzenia: a to, że miało to być wydarzenie artystyczne, a to, że istnieje wyższość cywilizacji łacińskiej nad innymi w kwestii poczuciu piękna, a to, że nie chciał nikogo obrazić etc… etc.
To znaczy Bartłomiej Kurzeja kajał się przed sądem, a potem nawet przed świadkiem żydem Lesławem Piszewskim.
To znaczy Kurzeja kajał się z tego tylko powodu, że jest Polakiem i marzanna, którą stworzył, a potem zniszczył, miała wyrażać coś, co on Polak Kurzeja miał w swojej artystycznej duszy czy myśli.
Terytorialnie rzecz biorąc, Kurzeja dokonał czynu w swojej ojczyźnie, której to ziemi nigdy nikomu nie ukradł, bo tu był od zawsze, a więc topiąc tę żydówę nikomu nie zawadzał, bo był u siebie. A Polak w Polsce może sobie topić każdego obcego, kogo tylko musi lub powinien – pomijając oczywiście sprawy prywatne, prywatnie topić nie wolno, bo jest to przestępstwo. Tu zaś Kurzeja występował jako mąż stanu, twórca w sprawie stanu, bolejący nad swoim państwem i narodem, za które ponosi odpowiedzialność mierzoną talentem, jaki otrzymał w depozycie od Boga – czyli Kurzeja działał pro publico bono.
+
Tu, w tej kolejnej sprawie karnej żydów przeciwko osamotnionemu Polakowi, mamy już do czynienia z ustalonym standardem zasad żydowskiego terroru wobec Polaka — ludobójstwa. Żyd przedstawia się jako ofiara polskiego antysemityzmu lub nawet straszniej – jest reprezentantem świadkiem świadków, żydów z gminy, którzy tak cierpią z powodu polskiego antysemityzmu, że aż nie mogą się osobiście pojawić przed sądem i wysyłają tam swojego żydowskiego delegata. Delegat ten przedkłada sądowi żydowskie krzywdy, spowodowane przez proste, błahe nawet zdarzenie, ale jest to bez znaczenia, bo jego tytuł jest dobry, który potem już szeroko rozwinięty autentyczną wielką materię uderzeniową. W ramach tego rozwinięcia — terroru — gdzie o samym zdarzeniu nie da się powiedzieć zbyt wiele lub nawet wcale, bo np. jest brak dowodów, żyd recenzuje myśli i wartości, jakie Polak ma w głowie. Bo sprawca antysemita coś tam sobie uzewnętrznił, a które uzewnętrznienie miało choćby miejsce w jego własnym polskim domu, ale co jest żydowi — sądowi — bez znaczenia, gdyż w Polsce nie ma ani jednego zakątka ziemi, będącego wolnym od żydowskiej jurysdykcji. Polska PiS 2019 to proste powtórzenie żydowskiego terroru w Rosji lat 20-30, jednymi z różnic jest brak gułagów i piwnic CZEKA, gdzie żydzi masowo strzelali więźniom w tył głowy. Bo czas idzie do przodu, nawet dla żydów, poza tym, po co marnować tyle mięsa polskiego w polin, skoro można jego dużą część wysłać na roboty do Niemiec czy do obrony żydaera w Palestynie. Ci Polacy, którzy zostają w Polsce, muszą być jednak odpowiednio wytresowani i po to są te procesy Kurzei, Rybaka, to dlatego zamordowano Ratajczaka. Sprawa materialności dowodów, prawa jednostki ludzkiej do zachowania swego środowiska socjalnego czy kulturowego jest bez znaczenia. Zwrotnikiem wszystkiego jest żyd. Jeśli żyd tylko tak sobie coś oceni, to Polak będzie przez niego ukarany. Karalność Polaka przez żyda jest prosta: swoją jedynie obecnością w sądzie żyd jest już wyrocznią, od której nie ma odwrotu. Polak będzie ukarany przez żyda, za to jedynie, że Polak zachowuje się po polsku w swoim własnym polskim domu, że spełnia obowiązki polskie, pielęgnuje polski etos ludowo-kulturowy, czy jedynie myśli w sposób antysemicki. Takiego żydowskiego terroru myśli nie ma nawet w Palestynie okupowanej przez żydaera! Tam, gdzie żydzi dokonują egzekucji na szkolnych uczennicach za posiadanie nożyczek w tornistrze z kredkami i zeszytami, a jest bez znaczenia, że to jest jeszcze dziecko, a nożyczek w tornistrze nie było i wykrywacz metali niczego nie wykrył!
Polin 2019, współczesna bolszewia, jest gorszy nawet niż Palestyna, bo tam mordują ciało, ale duch jest wolny. W Polsce żyd przejmuje myśli Polaka, jest katem jego polskiej wyobraźni i zabija mu sumienie, odpowiedzialność, miłość i w końcu duszę, a śmierć cielesna nadchodzi sama.
Zauważmy: żyd w Polsce nie jest Polakiem – rzecz jasna, nigdy nie miał tu legalnego prawa pobytu, wszystko, co posiada, jest nielegalne, bo pochodzi z rozboju, żyd jest rasistowskim najeźdźcą i na przykładach przypadków Kurzei, Wysoka prowadzi wojnę psychologiczną przeciwko nam jako całości, której celem ostatecznym jest żydowskie ludobójstwo na Polakach. W tym szatańskim terrorze żyd jest zwrotnikiem wszelkiego prawa, na wszystko ma usprawiedliwienie, a nawet nakaz: Hebrajskie mordy, ludobójstwa na narodach Ziemi Świętej, gwałty na kobietach mają liczne wzorce w Starym Testamencie, które teraz — religijnie — aplikuje się na Polakach. Hebraizacja Polski odbywa się bez niczyjego protestu, obrazy Starego Testamentu są właśnie wzorcem żydowskiego zachowania, i koszernym usprawiedliwieniem. W takich wypadkach — przykładowo — rabini mówią: „b…g tak chce, przeczytajcie o zachowaniu Dawida na dachu”.
+
Nie ma wątpliwości co do tego, że oskarżony Kurzeja jest winny zbrodni antysemityzmu i będzie za to skazany. Sprawa Kurzei to mały drobiazg wielkiej całości i jako taki będzie bezwzględnie wpisany w nurt wydarzeń toczących się w Polsce co najmniej od 17 września 1939 rok – choć faktycznie od wieków.
W krótszej perspektywie proces ten — jak i wiele innych np. Grzegorza Wysoka czy Piotra Rybaka, rytualny mord na Dariuszu Ratajczaku — jest formalno-mentalnym pokłosiem apostazji Jana Pawła II, który namaścił żydów na światowy ośrodek władzy, na jedyne prawomocne echo wszelakich krzywd rasizmu i ksenofobii, probierz prawdy, jaczejkę certyfikatów legalizmu nie tylko czynów, ale i myśli. Przez ćwierć wieku Jan Paweł II przysposabiał mentalnie Polaków do żyda nadczłowieka, a co przecież jest oczywistym anty chrześcijaństwem, oględnie mówiąc, bo każda relacja, każdej społeczności czy jednostki z żydami cechuje się żydowską agresją, rasizmem i ksenofobią wymierzonych w każdego, kto nie jest żydem. W takim środowisku samo li tylko tolerowanie żyda jest bluźnierstwem wymierzonym w nauczanie ewangeliczne. Pontyfikat ten szczególnie szkodliwie odbił się na Polakach, co przecież widać w życiu codziennym, gdzie Polacy negatywnie wyróżniają się wśród innych narodów upadkiem nie tylko ekonomiczno-socjalnym, ale i etycznym. Największym jednak grzechem pontyfikatu Jana Pawła II — na naszej narodowej niwie — było zniszczenie naszej próby odbudowy polskiej tożsamości i godności, które zostały tak krwawo wyrugowane z naszego ducha, to przez okupację hitlerowską i później przez jeszcze od niej gorszą — żydokomunę. JP II ze szkłem powiększającym w ręku oglądał, każdy zaułek naszego bytu nie tylko religijnego, ale i socjalnego i bacznie pilnował, aby nic, co się przewija przez nasze życie, nie toczyło się bez żyda w roli głównej, który — nie inaczej miał być naszym wszechobecnym żydem — wzorcem stada. Żyd ten był właśnie cenzorem naszych zachowań, a nawet naszych myśli, donosicielem do Watykanu lub prasy światowej, gwałcicielem, rozbójnikiem, niszczycielem, a jeżeli potrzeba, to doraźnym egzekutorem niewygodnego antysemity. A nic co czynił, nie było grzechem!
Narodowi, zachowanie własnej odrębności jest warunkiem niezbędnym utrzymania jego ludzkiej godności, reguła ta dotyczy każdej społeczności na ziemi. To dlatego żydzi dążą do skibucowania wszystkich innych narodów, a dla siebie samych walczą o zachowanie własnej odrębności, a nawet i własnej tajemniczości, niedostępności sekretów własnego bytu dla oczu gojów, nawet tych, wśród których pasożytują, bo odbierając narodom ich osobowość, godność czynią je łatwym łupem swojego ludożerstwa.
W Polsce żydom udało się najbardziej, tu otrzymali przywileje, które od czasów Kazimierza Wielkiego ustanowiły ich nie tylko elitą lichwiarstwa, podatków, myto, ale dały im bezprzykładny beneficjent koszeru – wzorzec wzorca: Polaka podcieracza. Polak żyda podciera, bo żydowi zabrania tego wrażliwość religijna czasu szabatu, a co wytresowany Przywilejami kaliskimi Polak najlepiej rozumiał. Tego podcierania żyda nigdzie indziej w świecie nie było i nie będzie, tak jest tylko tu, w Polsce – co podkreślamy. A nie o podcieranie tylko chodzi, czy zapalanie ogieńka — na tym to się nie kończy. Polak dla żyda okradał innych Polaków, a nawet i własnego Króla, nadstawiał dla żyda czoła w walce przeciwko wschodniemu chłopstwu i kozactwu, dla żyda umierał w licznych wojnach i zabijał inne narody, a nawet w potrzebie żyda składał życie własnych dzieci w ofierze, jak np. Ulm. Na tym tle, mniemanie o wielowiekowych chrześcijańskich cnotach Polaków, jego wielkich biskupów czy księży jest wielkim urojeniem. W końcu, gdyby polscy biskupi prawidło sprawowali władze w swoich diecezjach, to tego podcierania żydów przez katolików nigdy by nie było, a już dawno temu, bo w roku 1751 sytuacja z polskim klerem z polską hierarchią była całkowicie beznadziejna i dlatego to papież Benedykt XIV — ponad głowami hierarchów polskich — zdecydował się na opublikowanie encykliki w sprawach polskich: Encyklika Papieża Benedykta XIV pt. „A quo primum” do Prymasa, Arcybiskupów i Biskupów Polski dotycząca tego, co jest zabronione żydom mieszkającym w tych samych miastach i okręgach, co chrześcijanie. List pasterski „A quo primum” Benedykta XIV nie wydał jednak pożądanych rezultatów i sto lat później rozbiory stały się faktem. Rozbiory były prostym skutkiem funkcjonowania żydowskiego państwa w Polsce. I jakby się nie skarżyć, rozbiory były tym, na co Polacy zasłużyli. Bo nie można mieć swojego Państwa swojej Korony, o ile nie ma się w sobie ducha wolnego i wyłącznego włodarstwa na Państwie i Narodzie, a służalczo toleruje się żydów. Rozbiorami odebrali żydzi Polakom i berło, i koronę, a tak to trwa do dzisiaj. Te żydowskie Grosy, Engelkingi etc. i ich utyskiwania o zbrodniach polskich na żydach w Jedwabnem, w Kielcach czy każdej wsi, getto ławkowym, mało gorliwym ratowaniu żydów w czasie okupacji, choć całkowicie nieprawdziwe w sensie racjonalnego spojrzenia na tamtą rzeczywistość, są jednak całkowicie zrozumiałe w sensie żydowskiej prymitywnej uczuciowości, ich wyniosłego rasistowskiego pojmowania sytuacji i ich apartheidowej, żydowskiej roli w polin. Żydzi od wieków całych są przyzwyczajeni do polskiego autoupodlenia. I teraz są zaszokowani, takimi marzannami czy kukłami Sorosa, czują się zagrożeni w swoich Przywilejach kaliskich, które nie tylko trwają do dzisiaj, ale obrosły nowymi prawami, szczodrze im przydzielanymi przez coraz to nowych Wojtyłów. To z tego powodu jest ta wielka wrzawa wokół marzanny czy judasza na Podkarpaciu – bo jest to zranienie żydowskich uczuć i oczekiwań: „Polin ma być już całkowicie nasz, a tu ciągle coś! Będziemy tak długo prowokować i karać, aż wszystko umrze.”
+ Sprawa Kurzei nie jest błaha, to dlatego wystawiono przeciwko niemu żyda Lesława Piszewskiego.
Lesław Piszewski to Przewodniczący Zarządu ZGWŻ i GWŻ, https://pl.wikipedia.org/wiki/B%E2%80%99nai\_B%E2%80%99rith\_(Polska) oraz jakiś czołowy działacz B’nai B’rith. https://pl.wikipedia.org/wiki/Les%C5%82aw\_Piszewski Jak widać wokół, żydzi wystawiają go wszędzie, gdzie tylko dzieje się coś dla żydów ważnego. Skoro Lesław Piszewski, będąc członkiem nielegalnej organizacji B’nai B’rith, pozostaje bezkarny – a udział w nielegalnych organizacjach jest karalny. A tu obowiązuje nie tylko ten dekret:
Dekret Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 22 listopada 1938 r. o rozwiązaniu zrzeszeń wolnomularskich. ... (+Pugna+) Dz.U. 1938 nr 91 poz. 624 Dziennik Ustaw 1938 91 poz. 624 Dekret Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 22 listopada 1938 r. o rozwiązaniu zrzeszeń wolnomularskich. Tekst ogłoszony: D19380624.pdf ...
Tu mamy także dekret o karalności:
DEKRET PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ - 1006, z dnia 30 listopada 1939 r. - o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych. ... (Okupacja żydowska w Polsce) DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Angers, dnia 2 grudnia 1939 r. Nr. 102 DEKRET PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ Poz: 1006 — z dnia 30 listopada 1939 r. o nieważności aktów prawnych władz ...
To znaczy, że jego obecność czy w sądzie karnym, czy u Kaczyńskiego, a nawet w jakimś konflikcie o stragan na Bazarze Różyckiego, ma charakter absolutnie wykonawczy dla wszystkich sądów w Polsce. Niechby ktoś odważył się stawiać jakiś opór lub choćby nie chciał zauważyć obecności reprezentanta gminy, a co samo w sobie ma charakter nakazowy, egzekucyjny wyroku sądowego, który nawet jeszcze nie zapadł. Niechby ktoś spróbował.
A żyd Lesław Piszewski powiedział sądowi: „jako przedstawiciel społeczności żydowskiej, wyrażam wolę……społeczności żydowskiej…” – wniesione do protokołu przez sąd – Anna Tyszkiewicz!
+
Niewątpliwie sędzia Anna Tyszkiewicz zna mores, jak i prokurator Dariusz Ziółkowski http://www.warszawa.po.gov.pl/userfiles/file/Dariusz%20Ziolkowski.pdf Prokurator na rozprawie nie był obecny, a co jest szokujące nawet i należy sprawdzić, czy prawo procesowe na to zezwala. Tu akt oskarżenia miał być odczytany przez sędzię Annę Tyszkiewicz – a gdyby tak było – to jest to formalny błąd w sprawie, bo sędzia Anna Tyszkiewicz nie ma zdolności procesowej przypisanej oskarżycielowi publicznemu. Tu zaś zachodzi kwestia specjalnych uprawnień prokuratorskich, oskarżyciel ma prawo i obowiązek zmiany tytułu oskarżania z powodu ewentualnie nowych dowodów pojawiających się w sprawie – nawet w trakcie procesu. W tym procesie przeciwko Kurzei, zaraz po otwarciu posiedzenia sądu, oskarżyciel, mógł np. złożyć wniosek do sądu o odwołanie oskarżenia publicznego i sąd musi się do takiego wniosku przychylić.
W sprawie tej już na samym początku dopuszczono się wielu uchybień na niekorzyść oskarżonego Bartłomieja Kurzei. Uchybień dopuścił się sąd – stronniczość przewodniczącego sądu Anny Tyszkiewicz, mała zapobiegliwość adwokata Kurzej w kwestii zabezpieczenia praw procesowych klienta, dopuszczenie przed sąd Lesława Piszewskiego jako strony — świadka zbiorowego — reprezentującego gminy i kahały żydowskie (wspólne uchybienie sądu i pełnomocnika). (Piszewski wystąpił jako faktyczny oskarżyciel prywatny, ale bez żadnych konsekwencji prawnych w przypadku przegrania procesu.)
Oto one:
- Sprawa topienia i palenia jakiegoś czupiradła jest sprawą błahą – niski stopień ew. szkodliwości społecznej -i żadna społeczność prawnicza nie może sobie pozwolić na takie ekstrawagancje jak takie postępowanie sądowe karne, to bez konsekwencji stygmatyzacji działalnością terrorystyczną wymierzoną w takich Kurzejów czy Rybaków. Tu, sąd na niejawnym posiedzeniu powinien oddalić oskarżanie publiczne.
- Sąd nie powinien rozpoczynać posiedzenia bez udziału prokuratora (jeśli tak faktycznie było, mamy ograniczone informacje). W takiej sytuacji adwokat Kurzei powinien był wystąpić z wnioskiem formalnym o odroczenie rozprawy, złożyć wniosek o obciążenie finansowe odszkodowawcze prokuratora Dariusza Ziółkowskiego tytułem kosztów obecność oskarżonego Kurzei na rozprawie, która nie może odbyć swego posiedzenia z powodu nieobecności oskarżyciela. Adwokat winien był zażądać od sądu wydania tytułu egzekucyjnego wypłacenia odszkodowania na rzecz Bartłomieja Kurzei w trybie natychmiastowej wykonalności. A odszkodowanie nie ma dotyczyć jednie zwrotu kosztów z bilet tramwajowy, ale całości kosztów przed procesowych, jakie Kurzeja poniósł oraz start moralnych – np. stresu u artysty, który nie może tworzyć.
- Sąd nie powinien dopuścić do wystąpienia świadka zbiorowego Lesława Piszewskiego w czapce na głowie, zwanej ludowo mycką. W naszej kulturze nakrycie głowy ma także charakter instytucjonalny, a nie tylko religijny czy środowiskowo akceptowalny. Żaden sąd wezwany przez stronę do wydania nakazu zdjęcia czapki przez osobę prywatną znajdując się na sali rozpraw, nie ma prawa odmówić. Gdyby zaś, tu konkretnie, sąd odmówił wydania nakazu Piszewskiemu zdjęcia czapki z głowy, to oskarżony Kurzeja po złożeniu oświadczenia do protokołu miał prawo opuścić posiedzenie sądu z powodu wielu zasadniczych uchybień sądowych. Wtedy, w trybie bezzwłocznym, strona oskarżona winna złożyć wnioski procesowe o zmianę składu sędziowskiego, jako że sąd utracił wiarygodność w sensie bezstronności wobec stron. Tu zachodzi nawet wątek terroru żydowskiego wymierzonego w sędzię Anne Tyszkiewicza przez żyda Lesława Piszewskiego, narzędziem terroru była mycka, a nie tylko to.
- Sąd przejął oskarżenia — zniesławienie Polski i Polaków przez świadka Lesława Piszewskiego – które nie były przedmiotowe w sprawie oraz i wartość merytoryczna, musiała być przez sąd łatwo i wstępnie rozpoznana przez sędzię Annę Tyszkiewicz jako nieprawdziwa. Nie wolno było sądowi pozwolić na te wypowiedzi żyda Lesława Piszewskiego i sytuacja ta kwalifikuje się do postawienia sędzi Anny Tuszyńskiej w stan odpowiedzialności dyscyplinarnej, o ile nie karnej – korupcja.
„Osoby, które przeżyły holokaust były szykanowane i mordowane przez ludność polską w momencie, gdy próbowali wracać do swoich domów, gdzie w Jedwabnem w czasie wojny Polacy spalili innych Polaków tylko dlatego, że byli innej narodowości”. „Osoby, które przeżyły holokaust” – nowy, ogniotrwały gatunek biologiczny. Jak i też mamy Polaków, którzy są innej narodowości. Czy Piszewski ma problemy umysłowe, czy też jest to zasygnalizowanie aktu wymiany Polaka na żyda w sensie państwowym?!📷
„jako przedstawiciel społeczności żydowskiej, wyrażam wolę……społeczności żydowskiej…” – wniesione do protokołu! Tu należy rozważyć przypuszczenie czy nieobecność na posiedzeniu prokuratora Dariusza Ziółkowskiego, nie była mu nakazana przez gminę warszawską. Po pierwsze, w miejsce mowy oskarżycielskiej prokuratora, rolę tę przejął świadek świadka żyd Lesław Piszewski. Po drugie, żyd Lesław Piszewski dopuścił się bezpośredniego przestępstwa – pomówienia Narodu Polskiego o czyny, których nie popełnił, a które są powszechnie uznane za przestępcze, a takie publiczne pomówienie działa na szkodę Państwa i Narodu. W obu wypadkach nieobecność prokuratora była żydom wysoce pożądana.
- Sąd uchylił wiele wypowiedzi strony oskarżonego, tak ze strony adwokata, jak i samego oskarżonego Kurzei. Jest to najczęściej podstawa do zaskarżenia wyroku, bo sąd odmówi przyjęcia dowodów z zeznań strony oskarżonej, zanim strona zdołała wyłuszczać sprawę i spuentować wystąpienie.
+
Kiedy został wyraźnie ujawniony i zarysowany konflikt nomenklaturowo dowodowy na głęboką niekorzyść oskarżonego Kurzei – już na poziomie pism przed procesowych, jego pełnomocnik powinien złożyć wnioski ds. sądu o:
- usunięcie z wszystkich dokumentów prokuratorskich judaizmów jako dowodów (nomenklatury) w sprawie; a tym są wszelkie terrorystyczne judaizmy jak: - Antysemityzm, - Holokaust, - Shoah, - Getto ławkowe, …etc.
Pojęcia te nie są zdefiniowane, nie wiadomo co oznaczają, ale jest oczywiste, jakie przynoszą skutki dla osób stygmatyzowanych takim terminami. Np. holokaust jest terminem ukradzionym przez żydów, antysemityzm podobnie. To samo dotyczy pism przed procesowych oraz wniosków lub zenań w sprawie procesu.
Reasumując, sprawę karno-sądową, rozstrzyga się w dużym stopniu na poziomie przedprocesowym. Wstępne wyrzucenie pojęć, które nie są wymierne prawnie, ale posiadają ogromny ładunek emocjonalny, prejudycjalny, mający charakter in extenso, są narzędziem żydowskimi — terrorystycznym — ustawiają sprawę na poziomie konieczności wyłuszczenia problemów podstawowych, a co dla żydów posługujących nomenklaturą „antysemicką” jest niezwykle trudne.
Należy zatem:
- Złożyć wniosek o odwołanie składu sędziowskiego jako stronniczego. Wobec nowego składu sędziowskiego złożyć wnioski o oddalanie aktu oskarżania – na posiedzeniu niejawnym sądu – to z powodu rasistowskiego skandalu, jaki miał miejsce podczas pierwszego posiedzenia, a co zostało zaplanowane przedłożeniem dokumentacji mającej niedopuszczalną prawnie nomenklaturę oraz wyłączeniem prokuratora z pierwszego posiedzenia.
- Złożyć zawiadomienie do prokuratury o przestępstwie, z podejrzenia rasistowskiej korupcji w sądzie rejonowym karnym i prokuraturze jako wspólnej antypolskiej organizacji przestępczej.
- Złożyć zawiadomienie do prokuratury przeciwko żydowi Lesławowi Piszewskiemu o przestępcze pomówienie Narodu Polskiego.
- Złożyć zawiadomienie do prokuratury przeciwko gminom żydowskimi i żydom imiennym, których Piszewski reprezentował w sądzie o nakłanianie Lesława Piszewskiego do zbrodni przeciwko Polsce i Polakom.
No, ale czy adwokat Kurzei funkcjonujący w sprawie jak adwokat Rybaka, to wszystko potrafi? Jeśli nie, to biada, a najgorsze może być, że Kurzeja zacznie się dalej kajać i przepraszać, to byłoby najgorsze.
+++
A w rzeczy samej, jakikolwiek dialog Polaka z żydem jest zbrodnią. Żyd w Polsce jest absolutnie obcy i tu nie ma żadnych praw.
Papież zakazał jakichkolwiek umów z żydami, bo żydzi są perfidni i nie dotrzymują słowa.

Tak jest najkrócej, najsprawiedliwiej, najmądrzej.
(-) Red. Gazeta Warszawska
22 VII 2019
=========
Bartłomiej Kurzeja‏ @BartKurzeja 8h8 hours ago
Lesław Piszewski pomówił Naród Polski o zbrodnie komunistyczne i nazistowskie . W pełni wyczerpuje to znamiona przestępstwa z Art 133 KK. Każdy urażony tą wypowiedzią Lesława Piszewskiego powinien złożyć doniesienie o popełniu przestępstwa w prokuraturze.
https://twitter.com/BartKurzeja/status/1153199680165203968
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.10.08 16:39 pothkan Wielka ankieta r/Polska

Zgodnie z zapowiedzią, przygotowaliśmy dużą ANKIETĘ społecznościową - wypełnijcie proszę, nie powinno to zająć więcej niż 5-10 minut. Wyniki zostaną zaprezentowane w ciągu kilku tygodni.
Natomiast poniżej pozwolę sobie przedstawić wyniki zeszłotygodniowych ankiet nt. wydarzeń. Odpowiedzi udzieliło ok. 130 osób, co może nie jest liczbą wysoką, ale powinno dać pewien obraz waszych opinii. W pierwszej ankiecie zapytałem was o ocenę różnych cykli na Polska, w pięciostopniowej skali. Poniżej podaję wyniki zgrupowane w oceny odpowiednio, pozytywne (4-5), neutralne (3) oraz negatywne (1-2).
Najlepiej ocenione zostały wymiany kulturalne (81/17/2), które jako jedyne praktycznie nie uzyskały ocen negatywnych (tylko 3 na 129). Szerzej o nich poniżej. Aha, przypominam - jutro wymiana z 🇪🇪 Estonią!
Wyraźnie pozytywną ocenę otrzymały także AMA (59/29/12), a w komentarzach w drugiej ankiecie widać były wezwania do większej częstotliwości tego cyklu. Niestety, jedyne co możemy, to się z tymi wezwaniami zgodzić, i zachęcić do zgłoszeń (jeśli masz pomysł, a wahasz się czy kogoś zainteresuje, powyższy wynik powinien być argumentem za), lub podrzucania kandydatur.
Trzy stałe cykle miesięczne (Czytelnia, Salon gier i Ekran) otrzymały oceny odpowiednio 49/35/16, 42/33/25 i 42/41/17, czyli pozytywne/neutralne. Natomiast z chłodnym przyjęciem spotkał się zaproponowany ostatnio (na 4. weekend) Hotspot (28/40/32), w związku z czym w to miejsce wejdzie nowy cykl. Zaproponowaliśmy dwa pomysły, które osiągnęły bardzo zbliżone wyniki: Lokalne (newsy lokalne, nazwa robocza) 54/24/22 i średnia 3,42, zaś Koszyk (konsumpcja, produkty, porady zakupowe) 49/22/29 i 3,34. W związku z tym wrzucam dodatkową sondażową ankietę - decydujcie.
Pozytywnie oceniacie także cotygodniowe posty weekendowe (dwudzionkowe) - 59/25/16; oraz co ciekawe (w sumie jestem zaskoczony), prześmiewczo-edukacyjny nieregularny Co Wiesz O... (miastach) - 56/23/21, który w sumie wymyśliłem trochę jako zapychacz. Postaram się otwierać kolejne odcinki trochę częściej. Natomiast CKM uzyskał neutralno-pozytywną ocenę 37/41/22, zaś cykl-flair (nieregularny, w sumie chodzi po prostu o tematykę żywieniową oraz przepisy) Gotuj z Polska 46/32/22.
Pod koniec wreszcie należy wspomnieć o Środowych żabach, które uzyskały najbardziej polaryzujący wynik. Otóż o ile wszystkie ww. cykle otrzymały odpowiedzi wyrównane (nie licząc braku negatywnych ws. wymian), to w przypadku żab dominują oceny skrajne - odpowiednio 55% na TAK (5), 32 na NIE (1), i zaledwie 13 pomiędzy (2-4). Podsumowując - żaby budzą emocje, albo się je kocha, albo nienawidzi.
No i przejdźmy wreszcie do szczegółowej ankiety nt. wymian kulturalnych:
  • Jak często śledzisz wymiany kulturalne: 20% regularnie, 32 często, 26 czasami, 10 rzadko, 12 wcale;
  • Co sądzisz o częstotliwości wymian?: wyraźnie wygrała opcja "status quo" (68%), co oznacza że regularność się przyjęła.
  • Co robisz w trakcie wymian, oprócz czytania ich?: 51% tylko czyta (lurkuje), 29 odpowiada na pytania, 16 zadaje pytania. Pozostaje mi tutaj zachęcić do większej aktywności, szczególnie w kontekście zadawania pytań na drugim subreddicie.
  • Czy zdarza ci się czytać archiwalne wymiany: tylko 3% "tak, w większości", za to aż 46% "wybiórczo". 33% czyta tylko na bieżąco, choć zapewne w tej liczbie są też weterani, którzy śledzą cykl od początku. Jeśli ktoś ma ochotę na lekturę, to przypominam listę dotychczasowych wymian.
  • Które wymiany wspominasz jako najciekawsze?: najczęściej powtarzającą się odpowiedzią są Niemcy (11), co zgaduję wynika z częstotliwości (mieliśmy już trzy edycje, i można mówić o corocznej regularności), a poza tym powyżej 3 wzmianek uzyskały Izrael, Nowa Zelandia, Francja i Finlandia. Co ciekawe, 3 wzmianki uzyskała Argentyna - choć sam wspominam ową wymianę jako jedną z lepszych, to jednak odbyła się ponad rok temu.
  • Wymiany z jakimi subami chciał(a)byś zobaczyć w przyszłości?: Dziwi trochę duża liczba wymienionych państw, z którymi wymiany już przeprowadziliśmy, i to nawet zaledwie kilka miesięcy temu, jak Iran, Wenezuela, Australia, nie wspominając nawet o Filipinach (sic!). Najczęściej jednak wzmiankowane były Rosja oraz Brazylia. Te i inne zapotrzebowania zostaną oczywiście uwzględnione przy ustalaniu rozkładu na 2019 rok.
Pod koniec wreszcie, pozwolę sobie na wybór co ciekawszych (bądź zabawniejszych) odpowiedzi na otwarte pytanie o dodatkowe uwagi. Enjoy:
Błogosławieni ci, którzy wgórogłosują Żabę
HWDP Straży Więziennej
Morświn leci naprzeciwko ambasady
Nie na temat, bo wymiany są świetne, ale... więcej AMA!
Opla sprzedam
Te żaby są średnie, w Niemczech mają lepsze
Studiuję prawo
submitted by pothkan to Polska [link] [comments]


2018.09.08 17:49 Gazetawarszawska Syndrom Sztokholmski ex. xiędza Międlara czy agenturalna ustawka?

+++
Laudetur Iesus Christus.
Syndrom Sztokholmski ex. xiędza Międlara czy agenturalna ustawka?
Coś niedobrego dzieje się na froncie polskich „narodowców”, „endeków”, „ONR-owców” czy kawiarnianych faszystów.
W Polsce uwidacznia się bardzo wyraźna perspektywa budowy ruchu szabes-goizmu polskich „nacjonalistów”(!?) jako normy politycznego bytu.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/910-syndrom-sztokholmski-ex-xiedza-miedlara-czy-agenturalna-ustawka#comment-372,0
To takie neo-con dla Polski. Z „polską” premier Szydło, której matka – jako małe dziecko – rzucała chleb zgłodniałym żydom, którzy po takim posileniu się szli prosto do gazu, bo sześć milionów to dużo, a czas był krótki.
Lecz tu nie chodzi ani o chleb, ani o gaz, ani o żyda, ale o to, aby Polakom nadać obowiązkowy status żydowskiego podnóżka, podcieracza czy nawet może tu chodzić o kult żyda w Polsce – co widać coraz częściej.
Jest tu stosowana socjotechnika, która faktycznie nie jest w Polsce niczym nowym. Przypomnijmy słynne w PRL hasło, które brzmiało: socjalizm „tak”, wypaczenia „nie”.
I tu w Polsce widzimy nacjonalistów wyrastających jak grzyby po deszczu i można by dokonać trawestacji:
nacjonalizm „tak”, antysemityzm „nie”.
Jak widać wkoło, w Polsce - podobnie jak w innych krajach ludzi białej rasy - wszystko ma już być dozwolone, ale nie antysemityzm. Po zalegalizowanej sodomii jest już tolerowana pedofilia, a handel ludźmi czy organami jest czymś powszechnym, ale antysemityzmu nie wolno!
Antysemityzm nie jest dopuszczalny, a wszystko na tym świecie będzie już dobre i sprawiedliwe, kiedy tylko antysemityzm zostanie wypalony do korzeni.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/historia-2/31-jakub-berman-uznac-antysemityzm-za-zdrade-glowna
Tę wstrętną chorobę – antysemityzm - trzeba wyleczyć całkowicie i jest na to lekarstwo. Jednak jak wiemy, nie wszystko jest takie proste, każda medycyna ma swoje skutki uboczne i jej stosowanie może pociągać za sobą cały szereg powikłań, nowych chorób.
I tu jest podobnie, zwalczanie antysemityzmu i nie kończy się przecież na wyeliminowaniu brzydkiego mówienia o dobrych żydach, ale pociąga za sobą dużo większe i różnorakie skutki. Np. wiąże się to nierozłącznie z exterminacją biologiczną antysemitów. A to włącznie z aborcją wobec dzieci podejrzanych genów – co dodatkowo jest logiczne w świetle najnowszej wiedzy o wpływie genów na nasze zachowania socjalne. Mamy to pamiętać!
A w Polsce, ojczyźnie soborowego świętego Jana Pawła II i Ulmów z Markowej, sprawy poszły nawet znacznie dalej i po dość zaawansowanej likwidacji antysemityzmu, mamy do czynienia z wyższym poziomem naszego bytu duchowego: z kultem żyda. I jak na kult przystało, są tam celebracje ołtarzowe: ofiarowanie, składania żydowi swego życia w ofierze.
Tak rzekomo zrobił Ulm. Rzekomo, gdyż prawdy o okolicznościach najścia jego domu przez żydów nie znamy i dobrowolność tej gościnności może być Ulmowi dopisana współcześnie, bo jak wiemy, żyd po otrzymaniu kromki chleba lub szklanki wody od goja, najczęściej żądał zaraz znacznie więcej, szantażując gospodarza i zbawcę doniesieniem do gestapo o właśnie tej nielegalnej kromce chleba nieroztropnie podanej żydowi. Tak mogło być w Markowej.
Te opowiadane fakty o wstrząsającym mordzie zbiorowym na Ulmach, ich dzieciach i Ulmowej jako ciężarnej są otrąbione w Polsce jako standard naszego stosunku wobec żyda:
W ofierze żydowi można zabić siebie, swoją żonę, swoje dzieci, a nawet dziecko w łonie matki - nienarodzone Ulmiątko.
Na miejscu tego szatańskiego wydarzenia postawiono świątynię, którą za ok. 9 milionów złotych polskich podatników wybudowała szwedzka firma budowlana Skanska.
📷
Przy otwarciu w Markowej prezydent Andrzej Chanukowicz wraz z małżonką w obecności dwóch polskich dziewuszek ubranych na biało konsekrował ten szatański kult żyda – zapalił światła a`la Yad Vashem.
Nie ma zgody na to, aby dzieci Ulmów były żydowskim nawozem (http://www.gazetawarszawska.com/pugnae/3497-nie-ma-zgody-na-to-aby-dzieci-ulmow-byly-zydowskim-nawozem)
To straszne wydarzenie u Ulmów w Markowej, pochwalone przez bluźnierczą aklamację Sejmu, stworzyło uroczysty i formalny zaczyn kultu żyda w Polsce!
Zagroda Ulmów w Markowej jest kamieniem węgielnym religii boskiej czci żyda wśród polskich gojów, która to nowa religia zajmie katolickie miejsca kultu i stanie się wiarą Polaków w żyda (żydów) jako boga.
Jednakże niezbędnym fundamentem tego kultu jest wolna wola złożenia życia w ofierze żydowi.
I tu w/w Jacek Międlar (Warszawska Gazeta) dopuszcza się czegoś strasznego, bo o ile Ulm nie daje osobistego, bezspornie autentycznego świadectwa ofiary żydom, to Jacek Międlar – wykształcony absolwent seminarium katolickiego czyni to otwarcie, daje ku temu dowód na piśmie:
„ …byli gotowi oddać życie za każdego, bez względu na wyznanie, kolor skóry oraz reprezentowaną nację”.
Symbolicznym, ale i wysoce fizycznym przejawem tej strasznej patologii umysłowej jest artykuł pod tytułem „Księża „antysemici" na ratunek Żydom” Jacka Międlara zamieszczony na łamach Warszawskiej Gazety – organu farbowanych patriotów, a przedrukowany w:
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/911-ksieza-antysemici-na-ratunek-zydom
Artykuł ten pod w/w tytułem „Księża „antysemici" na ratunek Żydom”, jest niczym innym, jak tylko deklaracją pochwalenia żydocentryzmu, a w wyżej zacytowanym zdaniu - propagowaniem religii kultu żyda z Markowej. W ramach tego kultu jest deklarowana wola ofiarowania swojego życia dla żyda.
Sama Warszawska Gazeta w ostatnim okresie gwałtownie wytwarza sobie na rynku mediów profil nacjonalistyczny czy deklaratywnie antysemicki. Ale jest skądinąd znana z – nie tak odległej w czasie - próby wymuszenia rozbójniczego wobec portalu gazetawarszawka.com, a to ze względu na „antysemityzm” tejże strony internetowej, który to antysemicki wizerunek szkodzi dobrej reputacji Warszawskiej Gazety, jej redaktor Zaorskiej i spółki, bo nazwy tych portali mylą się czytelnikom. http://www.gazetawarszawska.com/judaizm-islam/662-zawiadomienie-o-przestepstwie-aldona-urszula-zaorska
Krzykliwy nacjonalizm Międlara czy nacjonalizm Warszawskiej Gazety wpisują się w równie krzykliwą wojowniczość „ONR”. „ONR-owcy” jak maszerują ulicami, to wrzeszczą politycznie poprawnie: „raz sierpniem raz młotem czerwoną hołotę”, a co jest faktyczną „mową nienawiści”, lecz równie poprawna prokuratura tego nie słyszy. A przecież powinna słyszeć i karać!
Takie nawoływanie na barykady tych ONR-owskich bohaterów - bohaterstwa bardzo spóźnionego - jest skierowane przeciwko tysiącom Polaków, którzy służyli w PZPR, a jeszcze wcześniejsi w KPP i chociaż zwalczali niesłusznie wiele spraw, których my broniliśmy i bronimy nadal, to w tych komuchach, zwalczanych obecnie i sierpem, i młotem, nie brakło miłości do Polaków i do Ojczyzny. I dzięki temu, że w PPR i PZPR nie wszyscy byli żydami, ukraińcami czy folksdojczami, to PZPR wraz z UB i SB nas nie wymordowała co do nogi, bo te komuchy były inercją systemu, która uratowała nam życie.
I dzięki temu np. niżej podpisany mógł się urodzić - w ogóle! Bo Ojcu nie obcięto atrybutów męskości, a jeżeli już doszło do poczęcia, to i Matki nie wysłano na przymusową aborcję. Gdyż niżej podpisany - jako płód dotknięty genetycznym antysemityzmem - byłby dzieckiem niechcianym – niepełnosprawnym - i jako taki powinien być unicestwiony już w łonie matki. Komuchy jednak – „czerwona hołota”, te zapite mordy, śmierdzące skarpetki w wykoślawionych pantoflach i te przetłuszczone krawaty zwisające nad rozrośniętymi brzuchami, miały jednak odruch miłosierdzia, wstydu, czy właśnie ludzkiej miłości, nie wstydźmy się tego powiedzieć, miłości do niżej podpisanego tu, jako przedstawiciela milionów podobnych nienarodzonych Polaków, którzy przyszli na Ten Piękny Świat, tu wyrośli, wyuczyli się, i doznali niezliczonych pięknych przeżyć.
I jest wysoce niesprawiedliwe, głupie i szkodliwe skandowanie „raz sierpniem raz młotem czerwoną hołotę” przez bezmyślnych uczestników tych marszów, tak jak głupi i niesprawiedliwy, wysoce antypolski jest filosemicki tekst Międlara w „Warszawskiej Gazecie”.
Międlar, jak typowy szabesgoj, tłumaczy się przed żydami z tego, że ani on sam nie jest antysemitą, ale i inni wybitni Polacy, w tym kler też nie są żydożercami. A co gorsza, Międlar poniewiera przy tym takimi pięknymi nazwiskami księży już nieżyjących, jak np. x. Trzeciak – Ojciec naszego wojującego katolicyzmu narodowego. X. Trzeciak był nie tyle antysemitą – to pojęcie jest semantycznie niewłaściwe, ale antyżydem, a właściwie ażydem, podobnie jak np. wielki polski patriota x. Unszlicht czy x. Jeż, czy Adam Doboszyński, którego myśli Międlar instrumentalnie przerabia na żydowski nawóz.
Co już jest autentycznie straszne, Międlar na równi z x. Trzeciakiem ustawia Mosdorfa czy Kemnitza, który to ten drugi szkodnik może nawet w „Tygodniku Powszechnym” odróżniałby się niepoprawnym filosemityzmem. Bo ten do cnót polski przedwojennej zaliczał wsadzanie do więzień przez Sanację polskich antysemitów i pochwalał propagowanie jidysz wśród żydów w Polsce, a za co dostał „drzewko sprawiedliwych w Izraelu”.
A właściwie - można by zadać pytanie - po co to wszystko z tym Międlarem, nagłym pojawieniem się ONR etc?
A w naszych wątpliwościach zauważmy również, że słowo „nacjonalizm” nigdy w polskiej historii nie było tak używane jak obecnie. Sam Dmowski pojęcia tego nie preferował. W krajach protestanckich „nacjonalizm” jest dość mocno kojarzony z żydowskim ekskluzywizmem religii Lutra - rasizmem, a w krajach południowych języków romańskich jest to „naród” „narodowość”, a to bez nacjonalistycznej (protestanckiej) nienawiści wobec innych narodów. Tu chyba, zawrotna wręcz kariera popularności zwrotu „nacjonalizm” jest dla nas jakimś sygnałem, wabikiem, wyróżnikiem - nie tyle dla nas, ile dla naszych wrogów – żydów.
Czy przypadkiem, cała ta sprawa xiędza Międlara - teraz już ex xiędza - nie jest faktycznie żydowską ustawką? Takim jakimś polskim neo-con, ale w krzywym zwierciadle oczywiście, bo ten proamerykański małpizm w Polsce, który bez jakichkolwiek zahamowań u Polaków już dawno przekroczył wszelkie granice dobrego smaku i jako taki daje żydom nowe przestrzenie. Ten motyw u Międlara jest możliwy, prawdopodobny, bo biernie akceptowany przez obecne społeczeństwo nawykłe do owczego pędu.
Nacjonalista Międlar ze swoim filosemityzmem nie jest tu sam – to fakt niepodważalny. Nacjonaliści ONR-owcy składają kwiaty w Oświęcimiu ku czci Mosdorfa, który swoje życie utracił nie dla Polski, tylko dla żyda. I ci młodociani idioci – w ramach jakiegoś przerażającego tak dalece zapomnienia się – tę oświęcimską „ścianę straceń” nazywają „Ścianą Płaczu”. I to zastanawia: Czy oni wszyscy tam żywią się już macą i zagryzają jajkiem z kroplą krwi niewiniątka?
A nie tylko ci. W internacie na YT aż roi się od skrajnych nacjonalistów, faszystów, przodowników badaczy historii alternatywnej, ale gotowych umrzeć za prawdę wykluczającą jakikolwiek antysemityzm w Polsce, aby bronić się przed zarzutami, że np. polski kmieć przebił widłami żyda, który zagrażał nie tylko jemu, ale całej społeczności zapadłej wioski w okupowanej Polsce. A przed czym tu się migać, czemu zaprzeczać? Tu trzeba chwalić, że taki wieśniak mający na rękach krew żyda taką legalną egzekucją uratował przed męczeńską śmiercią setki swoich sąsiadów. A może w ogóle ci polscy kmiecie swoim widłami, cepami i siekierami ocalili Polskę przez włączeniem do Bolszewii? Oni zasłużyli na pomniki, a nie nasze bezwstydne zapieranie się tych heroizmów chłopskich sądów polowych, które były i są absolutnie legalne w świetle formalnego prawa.
Czy upadek polskiego instynktu i wstydu zaszły już tak daleko, że Polakom wolno walczyć z wrogami, ale pod warunkiem, że wróg nie jest żydem? Żyda w Polsce zwalczać nie wolno, nawet otwartego żydowskiego ludożerstwa, tu w Polsce, w Sejmie?!
Czy Międlar, który tak bije się w piersi i usprawiedliwia, już napisał wcześniej zawiadomienie do prokuratury o potwornym wystąpieniu żydówki Gasiuk-Pihowicz (przestępstwo ścigane prawem) w Sejmie?
Zawiadomienie przeciwko tej żydówce, która bez elementarnego pardonu rzuciła się na prawo do życia naszych polskich najmniejszych braci w łonach ich matek, a naszych sióstr. To wystąpienie Gasiuk-Pihowicz było i pozostanie straszne, woła ono o pomstę do Nieba! Pomstę przeciwko Gasiuk-Pihowicz, przeciwko Sejmowi i przeciwko tym wszystkim, którzy milczą w tej sprawie.
Dzielić żydowski włos na czworo to ma być dobrze, a protestować na temat żydowskiego nawoływania żydówki Gasiuk-Pihowicz do ludobójstwa na małych Polakach to już jest źle. To ma być głucho i ślepo, nic nie widać i nie słychać? Żadna gmina żydowska w Polsce nie przeprasza za wystąpienia Gasiuk-Pihowicz i żaden rabin nie mówi, że „zabić jedno polskie dziecko to jakby zabić sześć milionów Polaków”. Żydzi nie przepraszają, a różne Międlary tego od żydów nie wymagają, bo są zajęci składaniem kwiatów na grobach Mosdorfów, którzy zabili się, aby żyd mógł żyć na trupie Polaka.
Zachowanie Międlara jest symptomatyczne, a jest on jednym z wielu, to fałszywi narodowcy, fałszywi endecy, fałszywi ONR-owcy. I nawet marsz Niepodległości idzie niegodnie, bo wyprowadza ludzi na błota Warszawy zamiast wprowadzać do Centrum, gdzie są liczne groby Powstańców, krew wsiąknięta w Marszałkowską czy Nowy Świat – krew tamtych pięknych niedoszłych polskich matek niepoczętych nawet dzieci pozostaje osamotniona, wydana na pastwę deptania przez żydów od Wildsteina, a na Pradze przecież nikt nie zginął, co najwyżej jakiś pijak.
A co najgorsze - nie jest to nic nowego, historia się powtarza i powtarza.
Polacy powinni mieć już trochę więcej tego rozumu, zauważyć fasadowość tych ruchów i zjawisk. Bo po „okrągłym stole” Macierewicz z Chrzanowskim, Jurkiem i Hall´em bardzo sprytnie - a szkodliwie dla Polski - utworzyli a to „narodowców”, a to ”prawicowców” i do spółki z jeszcze paru innymi utworzyli wyniszczającą alternatywę dla odbudowy Stronnictwa Narodowego, które do dzisiaj jest nielegalnie blokowane przez ludzi niegodnych imienia działaczy SN, a nawet zwariowanych, którzy poznawalni są jakimiś corocznymi błazenadami przed szkaradnym pomnikiem Dmowskiego, dodatkowo postawionym w niegodnym miejscu.
Należy pamiętać i wyciągać wnioski np: to „narodowiec i katolik” - żyd Marek Jurek wprowadził do Sejmu świętowanie chanuki.
Polacy muszą oczyścić ruchy narodowe i organizacje marszów z fałszywych proroków, którzy swymi zwodniczymi zachowaniami systematycznie wypuszczają energię naszego ducha odbudowy Polski narodowej, Polski wolnej od żydów, Niemców czy ukraińców, a i również od islamskich uchodźców, którzy chcą tu pielęgnować swoją „odrębność”, czyli budować swe „państwa w państwie”.
My jesteśmy u siebie i nie musimy tu nikogo przyjmować czy tolerować, albo usprawiedliwiać się przed nikim obcym czy tłumaczyć się, że było tak, a nie inaczej. Możemy tylko rozważać, czy coś naszego w historii nas samych jako narodu nie niszczyło, albo czy się Prawu Stwórcy nie sprzeciwiało. To nasze wewnętrzne sprawy, za które odpowiadamy przed sobą, naszymi dziećmi i Stwórcą.
Bo tu właśnie tak jest, jak to nam się podoba, tu jest Polska Ziemia, Polski Etos, polska przeszłość i przyszłość, to nasza odpowiedzialność, bo to nasz dar od Stwórcy, dar wyłącznie nam dany i jest niegodne, wręcz bluźniercze oddawanie go obcym, bo to obraża Pana Boga. Tu my mamy stać i budować, a jak się dzielić, to tylko z takim, którzy na to zasługują, a nie z takimi, którzy podniosą oręż przeciwko nam, albo wobec innych narodów.
Jeśli komuś nie podoba się nasza ksenofobia, antysemityzm, islamofobia i podobne, to jest to jego sprawa, a nie nasza. Trudno - on tak z takimi kłopotami musi jakoś żyć, ale nas niech nikt nie obciąża i na to nie wolno pozwolić, aby ktoś taki te ciężary oskarżeń zrzucał na nasze barki.
My jesteśmy u siebie i mamy prawo do naszych upodobań, a i mamy obowiązek te upodobania – nasze polskie subiektywizmy narodowe - pielęgnować.
I trzeba wprowadzić w Polsce prawa surowego karania za próby werbalnego choćby stawiania nas pod pręgierzem cudzych oskarżeń, które są niczym innym, jak cudzym interesem politycznym, bo przecież nie naszym. Albo przynajmniej takich jego reprezentantów wypraszać stąd jako „persona niemile widziana”.
Ex xiądz Jacek Międlar popełnił bardzo szkodliwy błąd pisząc i publikując taki artykuł. Nie jest to jednak przypadkiem, bo jego związek ze środowiskiem „Warszawskiej Gazety” dobrych owoców dać nie może. Artykuł jest na dłuższą metę ciągiem antykatolicyzmów i antypolonizmów wpisujących się w Jedwabne, pogrom kielecki i podobne.
Możliwe, że Międlar jako człowiek młody ma prawo do błędów, a to szczególnie, że środowisko klerykalne w obecnej Polsce jest najgorszym miejscem dla ludzi młodych, osamotnionych – a zatem nie należy go przekreślać. Ale też nigdy nie wolno, wbrew interesowi Narodu, stawiać "dzielenia włosa na czworo" błądzących jednostek, czy, a jest to bardzo prawdopodobne, manipulowanych przez jakieś ukryte środowisko.
Właściwym, ukrytym celem takiego środowiska jest zbudowanie w Polsce kultu żyda, całkowite wyeliminowanie „antysemityzmu”, zaszczepienie w Polakach poczucia winy, gorszości i potrzeby ciągłego usprawiedliwiania się z win.
Świat przyszłości polskiego „nacjonalizmu”, „ONR-owcow” to taki właśnie, jak to ukazano w tym artykule Międlara, triumfalizm żydowski, ukazujący polskich antysemitów umierających za żydów, z postaciami całkowicie może fikcyjnymi, jak np. ten "ksiądz Zamenhof", który chyba nie istniał. To brutalne szaleństwo przypisujące Adamowi Doboszyńskiemu myśli, idee, których on nigdy nie sformułował, jak to zinterpretował i wykorzystał Międlar. Doboszyński nigdy nie postawiłby żydów z innymi narodami, i nigdy nie uważał ich za element pożyteczny Polakom, zasługujący na naszą tolerancję.
Doboszyński chciał usunięcia żydów z Polski, co wyraził w liście do żyda Słonimskiegohttp://gazetawarszawska.com/judaizm-islam/575-adam-doboszynski-list-do-zyda
Został z tego powodu zamordowany, a jego grób jest nieznany.
📷
Sprawcami mordu na Adamie Doboszyńskim byli żydzi.
+
I może to dobrze, bo lepiej Adamie, abyś anonimowo leżał pod mostem czy na śmietniku, aniżeli na żydowskim Panteonie na Powązkach – zamordowany przez żydów, a dodatkowo pohańbiony przez polski motłoch, który nawet po śmierci pozwala żydom na znęcanie się nad prochami Zamordowanych Świętych Bohaterów Narodu.
+
To wszystko jest kłamstwem, „Międlarów”, „ONR-owcow”, te marsze poniżenia musimy powstrzymać, te kłamstwa, manipulacje są szczególnie szkodliwe i haniebne – i jako takie muszą być zdemaskowane, a kłamcy i profani ukarani .
Fałszywych proroków, prowokatorów, sabotażystów należy odrzucić, ukarać, a jak trzeba unicestwić!
Nasza władza musi nadejść!
In Christo
Krzysztof Cierpisz
19-11-2016.
+++
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2017.10.16 19:07 pierogi-of-darkness Mechanizmy propagandy PiS/PRL (profil fb Neuropa)

https://web.facebook.com/neuropa/photos/a.818479011630977.1073741828.302566939888856/1268540636624810/?type=3&theater
Dzisiaj o rezydentach. Ale z trochę innej strony. Pewnie - moglibyśmy bez problemu napisać o tym, że rezydentur jest coraz mniej [1], że lekarze stają się coraz starsi [2], że zarabiają coraz mniej [3], że wydatki na opiekę zdrowotną jako procent PKB są w Polsce niskie w porównaniu z podobnymi krajami [4] (a nie zapominajmy, że wzrost wydatków na opiekę zdrowotną to główny postulat rezydentów [5]).
Zamiast tego napiszemy o PiSie i suwerenie. I o tym jak nasza obecna władza czerpie z najgorszych możliwych wzorców sterując opinią publiczną. Mamy nadzieję, że w końcu to właśnie na tym przejedzie się PiS, bo to oznaczałoby, że Polacy dzisiaj to nadal ten sam naród, który nie dał się omamić propagandzie PRLowskiej. I postaramy się pokazać wam jak na PRL wzoruje się PiS. Strajk rezydentów to studium przypadku, ale równie dobrze moglibyśmy wziąć sędziów, artystów, ekologów protestujących przeciwko wycince puszczy, przeciwników politycznych, stronników, czy kto tam się naraził władzy.
Modus operandi pisowskiej maszyny propagandowej rodził się w poprzednich kampaniach wyborczych. PO to byli ci oni, kondominium rosyjsko-niemieckie pod przywództwem niepolaka Tuska z dziadkiem z Wehrmachtu. Mimo tego, że cała argumentacja była niespójna, coś tam się zawsze przylepiło do przeciwnika (czy pamiętalibyśmy o tym nieszczęsnym dziadku, gdyby to było nieskuteczne?). A już szczególnie wtedy kiedy ktoś był niechętny PO - w takim wypadku było bardzo łatwo go jeszcze bardziej zantagonizować - bo czy jest coś prostszego niż nielubienie trochę bardziej kogoś, kogo już nie lubimy?
Strategia dziadka zostałą zastosowana wielokrotnie od tej pory i znacznie ulepszona. Teraz PiS wytoczyło swoje media przeciwko nieszczęsnym rezydentom. Dlaczego? Bo PiS operuje na jednym kluczowym założeniu. Wszystko co robi PiS jest dla dobra suwerena. Więc jeżeli ktoś proponuje coś innego, bądź sprzeciwia się proponowanym rozwiązaniom - jest wrogiem suwerena. Suweren to świetne słowo i - naszym skromnym zdaniem - wewnętrzny żart Kaczyńskiego. Owszem teraz można je wykorzystać w znaczeniu narodu, ale tradycyjnie oznaczało króla, monarchę absolutnego. Takie “L’État c’est moi” w wersji Kaczyńskiego.
Na przykładzie rezydentów można zobaczyć kilka podstawowych mechanizmów - warto to wiedzieć bo nigdy nie wiadomo kiedy to wy (kimkolwiek byście nie byli) znajdziecie się w grupie wrogów narodu jak bogu ducha winni rezydenci.
Pierwszy punkt - izolacja od reszty społeczeństwa. Wg przekazu rządowego rezydenci to nie są ludzie żyjący wśród nas. To elity. Sędziowie to elity, artyści to elity, rezydenci zarabiający netto 2000 złotych - to też elity. Kiedy dojdzie do strajku robotników, winni będą oczywiście arystokraci związków zawodowych (czyli elity). Taki zabieg ma bardzo silny efekt - z sytuacji, gdzie tradycyjnie było my - zwykli ludzie, kontra oni - rząd nagle robi się przekaz my, rząd pracujący dla (uśmiech prezesa pod nosem) suwerena kontra oni - elity, którym ten nowy porządek się nie podoba.
Drugi punkt to zmasowany atak na tak wyizolowane elity i pokazywanie ich elitarności na każdym kroku. Niezależnie od tego czy jest czy nie. W tym wypadku rezydenci żywiący się kawiorem (i co z tego, że okazał się pastą z czarnych oliwek za całe 7,90 PLN za 175 g w supermarkecie obok ciebie?). To mechanizm wykorzystywania czegoś co brzmi luksusowo. Pamiętacie ośmiorniczki? Rezydenci rozbijają się po tak ekskluzywnych lokacjach jak Kurdystan (lekarka była tam na misji ratując życie rannych w walce z DAESH). Ostatni atak na młodą dziewczynę był tak żenujący, że nawet TVP.info zawiesiło odpowiedzialną za to kanalię. Ale gdyby mieli choć odrobinę zdolności honorowej, wywaliliby na zbity pysk (sorry, ale ciężko mieć sympatyczniejsze słowa dla takiej oportunistycznej szumowiny). Ale prosimy i zaklinamy - nie dajcie się wpuszczać w dyskusję z tego typu retoryką. Bo jest ona stosowana nie tylko dlatego, żeby szkalować ale również po to, żeby zmienić temat. Zapętleni w dyskusję o tym czy losowa dziewczyna pojechała do Kurdystanu leczyć czy po prostu lubi zwiedzać rejony zagrożone, oddajemy retorykę PiS. Bo w tych dyskusjach umyka meritum - czy to trójpodział władzy czy wydatki na służbę zdrowia.
Trzeci punkt - wmawianie, że protestująca grupa walczy o swoje przywileje i ma resztę społeczeństwa gdzieś. Protestujący przeciw łamaniu konstytucji to “odrywani od koryta”. Sędziowie sprzeciwiający się łamaniu trójpodziału władzy to “kasta”. Teraz lekarze walczyli też wg przekazu mediów partyjnych nie o lepszy dostęp do służby zdrowia dla wszystkich (jak to wynika z postulatów rezydentów) a po to, żeby samemu się nachapać. Klasyczne zastosowanie argumentu trafiającego do najniższych pobudek. Zawiści wobec tym, którym się powodzi. Wystarczy samo podejrzenie. W sumie wystarczy wątpliwość.
Czwarty punkt - zatroskani współobywatele. Pamiętacie kiedy pisaliśmy o tym, jak PiS wykorzystał astroturfing do sugerowania tego, że za hasztagiem #wolnesady stoi… astroturfing [6]? Może i pokazaliśmy ale od tego jest podwójny obieg baniek informacyjnych, że PiSowi nie robi to różnicy. Znowu stosuje ten sam manewr, wczoraj pojawiły się (na razie nieśmiało) tweety sugerujące, że astroturfing jest odpowiedzialny za protesty rezydentów [7]. Pojawił się oczywiście wśród użytkowników twittera, którzy wcześniej z “obywatelskiego obowiązku” wertowali profile facebookowe rezydentów i rezydentek próbując wyszukać kawior w paście z oliwek i inne brudy dla zdyskredytowania protestów, które w swojej podstawie są na korzyść nas wszystkich. I to oczywiście przypadek sprawił, że komentarze właśnie tych użytkowników twittera są też cytowane obszernie przez media publiczne (tekst usunięty ale internet pamięta) [8] i media, których PiS jest właścicielem [9].
Co łączy te cztery punkty? Są wzięte wprost z podręcznika kreowania propagandy w PRL. Rezydenci - przy zachowaniu skali - są tymi samymi chuliganami i wrogami ładu społecznego co w 1968 Paweł Jasienica i Stefan Kisielewski. Tam też artystyczne elity atakowały naród (bo przecież nie PZPR), z myślą o swoich korzyściach i niechybnie na rzecz sił wrogich Polsce. To smutne, że tak wiele osób, które były zaangażowane aktywnie w ratowanie Polski przed tego typu systemem dzisiaj łyka propagandę dlatego, że jest im po drodze z PiS. I tak, bez niespodzianek - to kolejny przykład tego, co się dzieje kiedy ideologia zwycięża z logiką. I nie łudźcie się - nie ma tak że PiS komuś pasuje - dla partii Kaczyńskiego użyteczność zwolenników wyczerpuje się wraz z pierwszą krytyką posunięć rządu [10].

neuropapolska

protestmedykow

protestrezydentow

/n/
[1] http://www.medexpress.pl/a-lekarzy-coraz-mniej/66742
[2] https://wiadomosci.wp.pl/w-polsce-zabraknie-lekarzy-drastycznie-wzrasta-srednia-wieku-medykow-6027656493847169a
[3] http://www.infodent24.pl/bizdentpost/rezydenci-lekarze-i-lekarze-dentysci-zarabiaja-coraz-mniej,104478.html
[4] https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0b/OECD_health_expenditure_per_capita_by_country.svg
[5] https://dorzeczy.pl/kraj/43873/Premier-zaprasza-protestujacych-rezydentow-na-rozmowy-Stawia-jeden-warunek.html
[6] https://web.facebook.com/neuropa/posts/1216208628524678:0
[7] https://twitter.com/cyberprawy/status/919481637276135425
[8] https://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache%3AP6_QEO5VawsJ%3Ahttps%3A%2F%2Fwww.tvp.info%2F34396278%2Fkontrowersje-wokol-rezydentow-narzekaja-na-zarobki-jedza-kanapki-z-kawiorem
[9] http://niezalezna.pl/205912-artysci-sprzyjajacy-kod-owi-wspieraja-rezydentow-jest-tez-instrukcja-dla-protestujacych
[10] http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,22495648,pis-zamyka-sprawe-niepokornego-posla-lukasz-rzepecki-wyrzucony.html
submitted by pierogi-of-darkness to Polska [link] [comments]


2016.12.09 22:27 Technolog Dziennikarze znający Krzysztofa Ziemca dziwią się, że swą twarzą uwiarygadnia manipulacje „Wiadomości”.

Dziennikarze znający Krzysztofa Ziemca dziwią się, że swą twarzą uwiarygadnia manipulacje „Wiadomości”.
Gdy w ostatnich latach wielu dziennikarzom coraz trudniej było ukrywać polityczne sympatie i antypatie, jemu nerwy nie puszczały. Koledzy dziennikarze to doceniali. Nominację do Nagrody Radia Zet im. Andrzeja Woyciechowskiego uzasadniano: "za obiektywizm i bezstronność, w szczególności za współprowadzenie debaty przed wyborami prezydenckimi w TVP 1". Redakcje nominujące go do tytułu Dziennikarza Roku 2015 pisały m.in.: "za obiektywizm prowadzonych programów telewizyjnych w gorącym okresie".
Krzysztof Ziemiec na punkcie bezstronności i obiektywizmu zawsze był czuły. - Jeżeli miał coś autoryzować swoim nazwiskiem, bardzo dbał o to, żeby to było wyważone - zapamiętała Amelia Łukasiak, która dziewięć lat temu była szefową programów informacyjnych w Telewizji Puls, gdzie Ziemiec prowadził informacyjny "Puls raport".
Wartości nadrzędne
Ci, którzy znają Krzysztofa Ziemca, zapewniają, że na co jak na co, ale na manipulacje to on był odporny. Pomagają mu w tym wartości zaszczepione już w dzieciństwie. Wychowywał się w 40-metrowym mieszkaniu, w którym mieszkały cztery osoby. To był zwykły blok na warszawskim Mokotowie, ale mieszkała w nim inteligencja: nauczyciele, lekarze, wykładowcy. Mama Krzysztofa Ziemca była lekarką, ojciec - inżynierem. Należał do podwórkowej paczki, z którą trzymał się też w szkole i harcerstwie.
Jego poglądy i sposób patrzenia na świat ukształtowały wtedy obie babcie. Przekazały mu one wartości, które określił w rozmowie z Opoka.org.pl: "Gdybym powiedział: Bóg, Honor, Ojczyzna, to byłoby patetyczne, ale mimo tego z uporem krążyłbym wokół tych trzech idei. Po prostu być przyzwoitym".
Rodzice chcieli, żeby miał konkretny zawód. Dlatego po ukończeniu jednego z lepszych w Warszawie Liceum im. Tadeusza Reytana poszedł na Politechnikę Warszawską, gdzie rozpoczął studia na Wydziale Inżynierii Ochrony Środowiska. Krzysztof Ziemiec miał być specjalistą od budowy wodociągów i oczyszczania wody. Na czwartym roku podjął dodatkowe studia na kierunku budownictwo wodne. Zaliczył na nim przez rok trzy lata nauki. "Byłem nastawiony na to, żeby być takim budowlańcem z krwi i kości, który będzie potrafił wszystko i nikt go nie zagnie na budowie" - opowiadał w marcu 2013 roku uczniom Zespołu Szkół nr 1 (technikum i zasadnicza szkoła zawodowa) w Mławie.
Jednak młody Ziemiec miał też marzenie: chciał zostać dziennikarzem, najlepiej radiowym. Zaraził się nim już wtedy, gdy z rodzicami wyjeżdżali na wakacje i pod namiotem słuchali małego radia tranzystorowego. O swoim marzeniu długo nikomu nie mówił. Wstydził się, że gdy inni się o nim dowiedzą, popukają się w czoło.
Jednak nie odpuścił i po obronie pracy magisterskiej rozpoczął podyplomowe studia dziennikarskie. Uczył się w pracowni radiowej polsko-amerykańskiego studium dziennikarskiego.
Był początek lat 90., okres spektakularnych i szybkich karier. Powstające wtedy polskie firmy i wchodzące do Polski zagraniczne koncerny poszukiwały młodych zdolnych specjalistów. Wystarczyło mieć skończone studia i znać angielski. Krzysztof Ziemiec też trafił do takiej dobrze prosperującej wtedy firmy. Miał dwadzieścia kilka lat, dostał stanowisko, biurko i służbowy samochód, a także pensję wyższą od tego, co zarabiał jego ojciec. Po latach opowiadał, że zdawał sobie sprawę z tego, iż coś jest nie tak: "Czułem, że jestem za młody, że za wcześnie, za szybko i że nie zasłużyłem jeszcze na to wszystko, co dostałem ot tak sobie".
W 1994 roku Program III Polskiego Radia szukał nowych głosów, które ożywiłyby tę rozgłośnię. Krzysztof Ziemiec zgłosił się. Miał radiowy głos i łatwość poprawnego mówienia do mikrofonu. Współpracował wtedy też jako fotoreporter z tygodnikiem "Nowe Państwo". Po wprowadzeniu go w tajniki pracy w Trójce szybko rzucono go na głęboką wodę - zaczął prowadzić audycję "Zapraszamy do Trójki". Przez kolegów i koleżanki z Trójki został zapamiętany jako dobry prowadzący. Ale też taki, który, gdy zauważył np. próby wpływania na dziennikarzy przez szefów, potrafił się postawić. - Widziałam go w kilku takich trudnych sytuacjach i zachowywał się jak trzeba - mówi Magda Jethon, wieloletnia dziennikarka radiowej Trójki.
W 2001 roku startował pierwszy w Polsce telewizyjny kanał informacyjny TVN 24. Krzysztof Ziemiec postanowił wykorzystać szansę i przeskoczyć z radia do gwarantującej większą popularność telewizji. - Pojawił się w pierwszej grupie zatrudnianych dziennikarzy - mówi jeden z ówczesnych szefów TVN 24. Prowadził tam serwisy informacyjne.
Po dwóch latach Krzysztof Ziemiec dostał kolejną szansę. TVP reformowała swój serwis informacyjny - "Wiadomości", które przy "Faktach" TVN i tym, co oferował TVN 24, wyglądały siermiężnie. Jednak to nadal był najpopularniejszy program telewizyjny z kilkumilionową widownią. Zmieniono studio, oprawę graficzną na nowocześniejszą, muzykę do czołówki skomponował Piotr Rubik. Byli też potrzebni nowi prowadzący. Wśród nich znalazł się Krzysztof Ziemiec, który wkrótce zaczął prowadzić "Wiadomości" na zmianę z Dorotą Wysocką-Schnepf. "Wiadomości" w nowej odsłonie zostały zaprezentowane w październiku 2004 roku.
Nowy prowadzący stawał się popularny. Został zaproszony do udziału w programie sylwestrowym TVP 1, który prowadzili Wojciech Mann i Krzysztof Materna. Ziemiec wystąpił obok m.in. mającej już wtedy status gwiazdy Moniki Olejnik, przedstawiając dobre wiadomości i prognozy na nowy 2005 rok.
Na zsyłce
Wszystko szło dobrze do września 2006 roku. Wtedy dostał propozycję nie do odrzucenia: będzie prowadził główne wydanie serwisu informacyjnego Jedynki tylko w co drugi weekend. Nie bał się wtedy zakomunikować swoim szefom, że ta propozycja bardzo mu się nie podoba. "Jestem zaskoczony, a przede mną bardzo trudna decyzja: przyjąć ofertę, która mi się nie podoba, czy szukać innej pracy - mówił w "Presserwisie".
Trochę ponad miesiąc później zaczął od poniedziałku do piątku prowadzić główny serwis Dwójki - "Panoramę" o godz. 22.30. To była dla niego zsyłka. Po potędze tego programu z lat 90. pozostało już tylko wspomnienie. "Panorama" coraz szybciej traciła wtedy widzów, m.in. dlatego, że często zmieniano pory jej emisji.
Ziemiec w telewizyjnej Dwójce przetrwał niecały rok. We wrześniu 2007 roku złożył wypowiedzenie. Przechodził do Telewizji Puls, w którą zainwestował koncern News Corp. Ruperta Murdocha.
Amelia Łukasiak, szefowa Ziemca w Pulsie, właśnie z tego okresu zapamiętała, że dla niego najważniejsze były obiektywizm i bezstronność. - On był tak pryncypialny, że czasami sama mu mówiłam: nie musisz być taki przezroczysty. Tym bardziej w prywatnej telewizji, bo widzowie lubią wyrazistych dziennikarzy - wspomina Amelia Łukasiak.
Wypadek
W niedzielę wieczorem 22 czerwca 2008 roku jego żona Danuta podgrzewała parafinę kosmetyczną, którą stosowała na pękającą skórę na dłoniach. Zapomniała o niej i położyła się spać. On w tym czasie leżał w wannie. Nagle poczuł spaleniznę. "Wyszedłem z wanny, w kuchni zobaczyłem łunę. Parafina uległa samozapłonowi. Najpierw - jako stary harcerz - przykryłem garnek pokrywką, licząc, że odcięcie powietrza zdusi ogień, ale wtedy nastąpił wybuch. Chciałem to wynieść. Nie pomyślałem, że garnek był rozgrzany do czerwoności i wypadnie mi z rąk. Płonąca parafina oblała mnie i podłogę. W ten ogień padałem, wstawałem. W korytarzu natychmiast zajęła się kupiona kilka tygodni wcześniej szafka. Nad nią były korki, które się przepaliły, wszystko wysadziło. Trwało to sekundy, może minuty" - opowiadał w wywiadzie dla Poranny.pl. Zaczęły się palić drzwi, które były jedyną drogą ucieczki z płonącego mieszkania. Ziemcowi udało się je otworzyć i ewakuować trójkę swoich dzieci, żonę i samemu się stamtąd wydostać.
Miał poparzenia drugiego i trzeciego stopnia rąk i ud. Trafił do szpitala. Przez kilka dni lekarze utrzymywali go w śpiączce farmakologicznej.
Rehabilitacja trwała prawie półtora roku. Krzysztof Ziemiec opowiadał w mediach o swoim doświadczeniu, o tym jak miał przykurcze, że go bardzo bolało. Mówił szczerze, nawet o intymnych szczegółach, że nie był w stanie wykonywać nawet najbardziej podstawowych czynności.
Chciał wrócić do pracy. Ale News Corp. wycofał się z Telewizji Puls. Program "Puls raport" został zlikwidowany, pracę straciło prawie 120 osób, więc tam nie było dla niego miejsca.
Pod koniec 2009 roku "Wiadomości" wyemitowały materiał, że Krzysztof Ziemiec wraca do tego programu. "Dla osób borykających się z problemami zdrowotnymi może to być dowód, że można się podnieść" - mówił wtedy.
Szybko wrócił na szczyt. W czerwcu 2010 roku razem z Dianą Rudnik poprowadził debatę kandydatów na prezydenta. W 2011 roku zdobył Telekamerę w kategorii Informacje - osobowość.
Pod koniec 2011 roku, gdy w TVP prezesem został Juliusz Braun, nowe kierownictwo "Wiadomości" zapowiedziało oszczędności. Zwolniona została dyrektor TVP 1 Iwona Schymalla, a szefowa "Wiadomości" Małgorzata Wyszyńska złożyła wypowiedzenie. Ziemcowi kończył się wtedy kontrakt. - Nie był pewny, czy mu go przedłużą. Ale mimo to na spotkaniu z nowymi szefami Jedynki [Andrzejem Godlewskim - przyp. red.] i "Wiadomości" [Karolem Małcużyńskim - przyp. red.] to Ziemiec nie bał się zadawać najostrzejszych pytań o rzetelność i obiektywizm - opowiada pracownik TVP.
Kontrakt mu przedłużono. Prowadził "Wiadomości" w TVP 1 i nadal był jedną z głównych twarzy tego programu. Przetrwał kolejnych dwóch prezesów TVP.
"Iść pod prąd"
W lutym 2014 roku na spotkaniu ze studentami na Uniwersytecie Warszawskim Krzysztof Ziemiec radzi młodym ludziom, jak powinni się zachowywać w trudnych sytuacjach: "Iść pod prąd". Powtarza to dwukrotnie.
W styczniu 2016 roku prezesem TVP zostaje Jacek Kurski, Ziemiec nie musi już chodzić pod prąd. Płynie z nurtem.
Gdy pod koniec ub.r. prawicowy dziennikarz Witold Gadowski wskazuje, kto jego zdaniem jest w TVP do natychmiastowego zwolnienia po zmianie władzy ("Wreszcie utnie się w telewizji publicznej wpływy komunistycznego klanu rodziny Kraśków"), Krzysztof Ziemiec zapytany przez "Presserwis", odpiera: "Nie mam ochoty tego komentować. Stoję z boku".
Od początku 2016 roku redakcję "Wiadomości" obejmują polityczne czystki, następuje desant dziennikarskiej młodzieży z TV Republika i TV Trwam. - W "Wiadomościach" wymieniono niemal wszystkich. Przyszli ludzie bez doświadczenia, za to z dużą miłością do nowej władzy. Ziemiec nie protestował. Chciał być miły dla wszystkich: dla tych, których wyrzucają, i dla tych, którzy przychodzą na ich miejsce - opowiada jeden z dziennikarzy, który obserwował te zmiany (potem też został zwolniony).
W styczniu od prowadzenia głównych wydań "Wiadomości" odsunięto Dianę Rudnik i szefa tego programu Piotra Kraśkę - przez tydzień wszystkie wydania dziennika o 19.30 zamiast niego prowadził Krzysztof Ziemiec, był jedynym prowadzących ze starej ekipy. Potem dołączyli do niego Danuta Holecka i Michał Adamczyk, ale to Ziemiec pozostał główną twarzą odmienionych "Wiadomości". - Krzysiek jest najbardziej rozpoznawalny i utalentowany. Ma w sobie "to coś" - przyznaje Jacek Gasiński, były korespondent TVP w Moskwie, który też stracił pracę, bo nie pasował do nowej koncepcji.
Jednak dziennikarze, którzy musieli odejść, sądzą, że to nie zdolności i doświadczenie uchroniły Ziemca przed gilotyną dobrej zmiany. - Pomogły mu konserwatywne poglądy, mimo że nigdy nie były skrajne. Ważniejsze były jego dobre kontakty z Kościołem. Często jest gościem imprez organizowanych przez organizacje kościelne - uważa jeden z byłych kolegów Ziemca z "Wiadomości".
Ale nawet on coś stracił, w lutym odsunięto go od prowadzenia programu "Woronicza 17" w TVP Info (dostał go Michał Rachoń). Przyjął to z pokorą.
"Nie uznaję nawalania w kogokolwiek"
Styczeń 2016 roku, w rozmowie z Fakt24.pl Krzysztof Ziemiec zapewnia: "Nie uznaję ani lizusostwa wobec przełożonych czy rządzących, ani też bezpodstawnego >>nawalania<< w kogokolwiek". Miesiąc później w głównym wydaniu "Wiadomości" Ziemiec informuje widzów TVP 1, że grafolog potwierdził autentyczność akt z teczek bezpieki znalezionych w domu Czesława Kiszczaka. Miało to dowodzić agenturalnej przeszłości byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Trwa właśnie nagonka rządu PiS i kibicujących mu mediów na Wałęsę i Polacy zastanawiają się, czy dokumenty na temat byłego prezydenta znalezione w domu Kiszczaka mogą być autentyczne. Ziemiec rozstrzyga tę sprawę, po czym okazuje się, że żaden grafolog nie badał dokumentów.
Lech Wałęsa przeprosin w "Wiadomościach" się nie doczeka, Ziemiec przeprasza, ale tylko na Facebooku, nazywając to, co się stało, "nadinterpretacją".
Na Facebooku pod przeprosinami Ziemca można było przeczytać komentarze w stylu: "Na antenie proszę to powiedzieć, a nie garstce facebookowych wyznawców. Żenada".
Wiosną negatywnym bohaterem PiS zostaje Mateusz Kijowski, lider Komitetu Obrony Demokracji. W maju Krzysztof Ziemiec dołącza do nagonki. W "Wiadomościach" zapowiada materiał, który szybko stanie się powodem krytyki i kpin z rzemiosła nowych dziennikarzy TVP. Tym razem widzowie oglądają, jak reporter "Wiadomości" Klaudiusz Pobudzin zaczepia wychodzącego z programu w TVP Info Kijowskiego i pyta go, czy boi się Mariana Kowalskiego (były wiceprezes Ruchu Narodowego) oraz czy płaci alimenty. Kijowski nie chce z nim rozmawiać, więc Pobudzin biegnie za nim do garderoby, nagabuje, potem blokuje drzwi wyjściowe z siedziby TVP Info. Zachowanie reportera "Wiadomości" budzi śmiech środowiska. Krzysztof Ziemiec, zapowiadając materiał Pobudzina w "Wiadomościach", stwierdza, że reporter stał się powodem "nieuzasadnionych oskarżeń w internecie".
"Nie brakuje mi odwagi"
W styczniu br. dla Fakt24.pl Krzysztof Ziemiec mówi: "Jestem na tyle dorosły, doświadczony, nie brakuje mi odwagi, a przede wszystkim kieruję się wewnętrznym imperatywem, który nie pozwoli mi zgadzać się na różne rzeczy bez protestu i sprzeciwu".
Bez protestu i sprzeciwu Krzysztof Ziemiec zapowiada we wrześniu br. zmanipulowany materiał Marcina Tulickiego z "Wiadomości" o marszu KOD. Wykorzystano tam słowa Adama Michnika: "Jeśli rząd Jarosława Kaczyńskiego nie będzie przestrzegał konstytucji, to obowiązkiem społeczeństwa jest odsunięcie tego rządu od władzy" - i zinterpretowano jako wezwanie do obalenia władzy. Dalszą część wypowiedzi Michnika ucięto i widzowie nie zobaczyli, że chodziło o odsunięcie od władzy w demokratycznych wyborach.
10 lipca br. Ziemiec bez protestu czyta zapowiedź do zmanipulowanego materiału o tym, co powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych podczas szczytu NATO w Warszawie: "Barack Obama ani nie wyraził zaniepokojenia, ani tym bardziej nie zbeształ polskiej demokracji". W swoim materiale "Wiadomości" ocenzurowały część wypowiedzi Obamy.
O "zbesztaniu polskiej demokracji" przez Obamę napisał "The Washington Post", a "The Wall Street Journal" zauważył, że "polski rząd spotkał się z nową falą krytyki z powodu działań mających na celu objęcie kontroli nad sądownictwem, tym razem ze strony Obamy". Także "The New York Times" wybił w tytule "Obama strofuje polski prawicowy rząd". I tylko Krzysztof Ziemiec widział to inaczej.
"Godzisz się firmować te świństwa"
Magda Jethon, dziś naczelna serwisu Koduj24.pl, już w lipcu br. nie wytrzymała firmowania przez swojego kolegę manipulacji "Wiadomości" i napisała do niego list otwarty. Nie ukrywała, że pchnął ją do tego materiał w "Wiadomościach", w którym podano, że KOD płaci władzom Warszawy za wynajęcie pomieszczeń w Pałacu Kultury i Nauki tylko 200 zł miesięcznie. Nazwała tę kwotę "wyssaną z palca". Zwracała się do Ziemca jako do kolegi, którego zna od 22 lat, z których osiem przepracowali razem w Trójce. Jethon, była dyrektor tej rozgłośni, pisała: "I choć ostatnio firmujesz rzeczy złe i nieprawdziwe, akceptujesz tandetne dziennikarstwo, to jednak piszę do Ciebie (co do pozostałych członków zespołu >>Wiadomości<< nie mam złudzeń), bo mam nadzieję, że tylko Ty, osoba, której ta władza ufa, możesz sprzeciwić się nieuczciwym praktykom stosowanym przez TVP". I dodała: "Krzysiu, nie mogę uwierzyć, że godzisz się firmować te świństwa".
"Gotowy bezrefleksyjnie wykonywać polityczne zlecenia"
A jeszcze w grudniu ub.r. na gali Grand Press 2015, gdy stał na scenie wśród sześciorga laureatów konkursu Dziennikarz Roku, mówił: "Hołduję dziennikarstwu absolutnie już dziś niemodnemu. Nie mam z góry jakiejś tezy, którą chcę udowodnić".
Blisko rok później jako prowadzący "Wiadomości" zapowiada kolejny z serii materiałów uderzających w polskie organizacje pozarządowe. W serwisie prawie przez tydzień zarzucano im, że pracują w nich prominentne osoby związane z poprzednią władzą. Dzięki temu organizacje te miały mieć łatwiejszy dostęp do publicznych pieniędzy. Przedstawiciele organizacji pozarządowych protestowali, protestowała też prawicowa blogerka Kataryna: "Współczuję Krzysztofowi Ziemcowi, mam nadzieję, że firmowanie tego się przynajmniej opłaca". Potem dodała: "Rzeplińska mu pomagała debaty przygotowywać. A on czyta z kamienną twarzą".
Po tym jej wpisie na Twitterze rozpętała się burza, zarzucano, że Krzysztof Ziemiec mógł być manipulowany przez Różę Rzeplińską, córkę prezesa Trybunału Konstytucyjnego, gdy przygotowywał się do debaty Komorowski-Duda.
Dziś Kataryna, czyli Katarzyna Sadło, prezes Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, tłumaczy, że trudno jej było uwierzyć, iż Krzysztof Ziemiec nie wie, że współpraca organizacji pozarządowych z mediami nie polega na indoktrynacji dziennikarzy. - Krzysztof Ziemiec przecież sam mógł opowiedzieć, czy i jak był manipulowany - mówi blogerka.
Twarz Ziemca jako wykonawcy propisowskiej propagandy w "Wiadomościach" trafiła już nawet do satyry. "Niestety przekaz dnia nie zawierał instrukcji, jakie dalsze informacje mamy przekazywać dzisiaj państwu" - mówi Krzysztof Ziemiec, sparodiowany w filmiku na YouTube przez Jacka Fedorowicza. W podobny sposób w latach 80. Fedorowicz wyśmiewał "Dziennik telewizyjny". Pytany, dlaczego znowu pokusił się o taką parodię, odpowiada, że obserwuje nasilenie kłamstwa i propagandy.
Czy to możliwe, że Krzysztof Ziemiec nie widzi, w czym bierze udział? Jacek Gasiński, były korespondent TVP w Moskwie, nie wierzy, że Ziemiec czyta przed kamerami coś, z czym się absolutnie nie zgadza.
Dlatego Ziemiec zrobił coś, co wyglądało na akt desperacji, by udowodnić, że ma swoje zdanie. 21 października 2016 roku opublikował w dodatku do "Rzeczpospolitej" "Plus Minus" tekst pt. "Dobra zmiana hoduje tępych koniunkturalistów". Podsumowywał w nim rok rządów PiS. I zakwestionował sporą część tego, co pokazuje od niemal roku w "Wiadomościach". "Nastąpił szturm ludzi związanych z władzą na lukratywne i wpływowe stanowiska (zjawisko tzw. Misiewiczów) - co gorsza, wielu polityków rządzącej partii nie widzi w tym nic złego. Czy w ten sposób działać powinno ugrupowanie obiecujące realną zmianę, także etyczną?" - pisał Ziemiec. A dalej zauważał: "Władza woli otaczać się ludźmi niedouczonymi, ale pokornymi, gotowymi bezrefleksyjnie wykonywać polityczne zlecenia. W pochodzących ze >>starego rozdania<< pracownikach widzi tylko wrogów, którzy będą stawiać tylko opór >>dobrej zmianie<<".
Pojawiły się uwagi, że Krzysztof Ziemiec próbuje tym tekstem ratować swój wizerunek. "Rozczarowałem się. Bo hucznie zapowiadanym tekstem Ziemiec idzie jeszcze o krok dalej w kopiowaniu peerelowskiej propagandy. Parafrazując słynny pezetpeerowski slogan: >>Socjalizm - tak, wypaczenia - nie<<, wraca na ścieżkę >>Polityki<< z lat 70., która martwiąc się problemami Gierka i jego ekipy, zainicjowała akcję >>dobry fachowiec, ale bezpartyjny<< - napisał w "Gazecie Wyborczej" Jacek Żakowski, publicysta "Polityki".
Są jednak tacy, których Ziemiec swoim tekstem przekonał. - To ważny gest. Nie można walić w ludzi, którzy wykonują takie gesty - uważa Grzegorz Sroczyński, dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Jakie są więc prawdziwe poglądy Krzysztofa Ziemca na politykę i dziennikarstwo? On sam nie chce o tym rozmawiać. - W obecnej sytuacji nie chcę się wypowiadać ani tłumaczyć. Cokolwiek bym powiedział, zostanie wykorzystane przeciwko mnie. Pracuję w takich warunkach, jakie są. Nie jestem żadnym szefem ani prezesem, więc nie będę się za nich tłumaczył. Ja już nawet o pogodzie wolę się nie wypowiadać. Nie jest łatwo - tymi słowami Ziemiec odmawia spotkania.
Przegapił dobry moment?
Wieloletni dziennikarz TVP, który pracował z Ziemcem: - Krzysiek chodzi jak zbity pies. On wcale nie ma silnej pozycji w "Wiadomościach". Tam rządzi Marzena Paczuska. Dla szefostwa Ziemiec jest splamiony wcześniejszą pracą w "Wiadomościach" dla zdrajców ojczyzny. A dla reszty Polaków propagandystą. Idzie na kompromisy, ale nic nie zyskuje, tylko traci. Nie ma ruchu.
Z relacji dziennikarzy, którzy jeszcze niedawno obserwowali pracę Ziemca w "Wiadomościach", wynika, że rzeczywiście nie jest zaangażowany w kształtowanie programu. - Robi tylko tyle, ile zrobić musi. On nigdy nie wtrącał się w pracę dziennikarzy przygotowujących materiały. Bardziej przygotowuje się do rozmów, które nadawane są po "Wiadomościach" - opowiada jeden z byłych dziennikarzy "Wiadomości".
Inny dziennikarz, który zna Ziemca: - On wiedział, że zmiany nastąpią, ale nie przypuszczał, że aż tak dalekie. Czekał, jak będzie się rozwijała sytuacja. I przegapił dobry moment, gdy mógł odejść.
Wszędzie by sobie poradził
Ci, którzy rok temu stali z nim na scenie jako finaliści konkursu Dziennikarz Roku, chwilę się zastanawiają, gdy pytam ich o Krzysztofa Ziemca. Nie chcą go urazić. - Dawanie twarzy "Wiadomościom" kompromituje. Ale uważam, że jest w tym wartość, iż zostali w tych mediach jeszcze ludzie tacy jak Ziemiec. "Wiadomości" są obecnie tak nieporadnie robione, że aż śmieszne. Ziemiec, jeżeli jest konserwatystą, musi sobie zdawać sprawę z tego, że ten program robi źle sprawie, za którą stoi - ocenia Grzegorz Sroczyński z "GW". - Myślę, że on ma wielki dylemat, a sytuacja z czasem staje się dla niego coraz trudniejsza - dodaje.
Konrad Piasecki z Radia Zet, który został Dziennikarzem Roku 2015, uważa podobnie: - Każdy doskonale widzi, co się tam dzieje, i każdy musi we własnym sumieniu sobie odpowiadać, czy to jest zgodne z jego poglądami i na tej podstawie podejmować decyzje.
"Pamiętam wydanie >>Wiadomości<<, w których uroczyście zakomunikowano powrót p. Ziemca na antenę po dłuższej nieobecności związanej z nieszczęściem, jakie go spotkało - pożarem - i koniecznością rehabilitacji. Mimo iż nie był fanem PO, miejsce w zespole >>Wiadomości<< na niego czekało, był serdecznie przyjęty z powrotem. I tak powinno być. Tym bardziej dziwi, jak teraz się zachowuje wobec dawnego zespołu i nas - dawnych widzów wiadomości. Wielu Polaków już nigdy nie będzie chciało oglądać żadnego programu informacyjnego, który poprowadzi ten człowiek" - napisał internauta na forum Wyborcza.pl.
Magda Jethon należy do tych, którzy określają Ziemca jako postać tragiczną. - Krzysztof nie musiał się na to godzić. To świetny dziennikarz i wszędzie by sobie poradził - uważa Jethon.
submitted by Technolog to Polska [link] [comments]


Elsa - Quelque chose dans mon coeur cover by angeleyes Bartosz Kownacki ZAORAŁ Platformę Obywatelską Jak ustawić własny status i grę na Discord  Poradnik ... 'Dalmacja' - Beata Mańkowska & Najra Ajwazjan - YouTube Ojcze Nasz - modlitwa będąca streszczeniem Ewangelii - YouTube [Eurovision 2017] Lindita (Albania): 'If you want to change something, you can make it happen' AnialkaTeam studio - YouTube Kaczmarek&Książek / Ktoś ważny - Marek Zawistowski Piosenka o sprzątaniu domu 🏡 - Mała Orkiestra Dni Naszych ...

Wybory prezydenckie 2020. Co dalej z plakatami wyborczymi ...

  1. Elsa - Quelque chose dans mon coeur cover by angeleyes
  2. Bartosz Kownacki ZAORAŁ Platformę Obywatelską
  3. Jak ustawić własny status i grę na Discord Poradnik ...
  4. 'Dalmacja' - Beata Mańkowska & Najra Ajwazjan - YouTube
  5. Ojcze Nasz - modlitwa będąca streszczeniem Ewangelii - YouTube
  6. [Eurovision 2017] Lindita (Albania): 'If you want to change something, you can make it happen'
  7. AnialkaTeam studio - YouTube
  8. Kaczmarek&Książek / Ktoś ważny - Marek Zawistowski
  9. Piosenka o sprzątaniu domu 🏡 - Mała Orkiestra Dni Naszych ...
  10. GDAŃSK – MIASTO CZTERDZIESTU BRAM

W rozmowie piosenkarka zdradziła, czym dla niej jest udział w konkursie, jak straciła ponad 30 kilogramów i czy jest ktoś szczególny w jej życiu. Lindita represented Albania in the ... Realizujemy autorskie i zlecone filmy animowane, dokumentalne, programy telewizyjne, filmy promocyjne i reklamowe. Prowadzimy warsztaty filmowe dla dzieci i ... Wiceszef resortu obrony Bartosz Kownacki przedstawił w Sejmie na wniosek klubu PO informacje ws. wykorzystywania przez premier oraz prezydenta wojskowych samolotów transportowych CASA do celów ... Chcesz zaśpiewać z nami - włącz napisy na filmie :) Słuchaj piosenek dla dzieci na playliście 'Przedszkolaka Hity': Spotify 👉 https://spoti.fi/2ViEDwK 🤪😜🥳 TI... Fb: https://www.facebook.com/ewangelizuj/ Daj suba: https://www.youtube.com/channel/UCx36b3As6hgl61t3mTUFnOQ?sub_confirmation=1 Rekolekcje z ks. Piotrem: tel... Posiadał szczególny status. Zachowywał odrębność i wolność a równocześnie traktowany był jako integralna część polskiego państwa. I sam Gdańsk też zawsze czuł się z Koroną ... Z okazji Świąt Bożego Narodzenia przygotowaliśmy dla Was specjalne nagrania, którymi mamy nadzieję, umilimy Wam ten szczególny czas. Błogosławionych Świąt! Kaczmarek&Książek / https ... Witam was w następnym odcinku na moim kanale! Dzisiaj będzie tutorial jak zrobić własny status i własną grę na discord! Zapraszam do ogladania! Elsa jej pierwszy album z 1988 roku, osiągnął status podwójnej platyny w 1993. Od 1986 do 2007 występowała jako Elsa, w 2008 roku powróciła do pełnego imienia i nazwiska wraz z wydaniem ... Enjoy the videos and music you love, upload original content, and share it all with friends, family, and the world on YouTube.